Boże Narodzenie po sycylijsku

Wyjeżdżając na Sycylię obawialiśmy się nieco trudności z transportem (bo raz, że dni świąteczne, dwa, że w weekendy pociągi właściwie nie jeżdżą, a kursy autobusów są zawieszone), za to patrzyliśmy z optymizmem na prognozy dotyczące aury, to rzeczywistość spłatała nam figla. Sycylijczycy nie pamiętali bowiem tak zimnego przełomu roku, za to nie było żadnych problemów w przemieszczaniem się po wyspie.

teraz_senior_syrakuzy

teraz_senior_capella_palatinaPogoda była przez większość naszego objazdu – jak na realia polskiej zimy – jednak całkiem znośna. Przede wszystkim towarzyszyło nam słońce. Wokół kwitły kwiaty, a na drzewach wisiały pomarańcze, cytryny i mandarynki. W takich okolicznościach przyrody na pewno łatwiej czeka się na wiosnę niż w Polsce.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Na początek czekała na nas Katania zbudowana z lawy ze zbocz pobliskiej Etny. Wulkan widoczny jest doskonale z miasta, a nawet z okna naszego hotelu!

SAMSUNG DIGITAL CAMERAteraz_senior_katania

teraz_senior_katania_2Wybraliśmy się też do Taorminy, jednego z najpiękniejszych miasteczek całych Włoch, gdzie z malowniczych ruin rzymskiego amfiteatru raz jeszcze podziwiać mogliśmy Etnę.SAMSUNG DIGITAL CAMERA

teraz_senior_taormina_1Pojechaliśmy też do kipiącego barokiem Noto, które całkowicie zniszczone w XVII wieku, odbudowano już w innym miejscu w tym właśnie stylu. Co krok to wspaniałe pałac, kościół czy fontanna.

teraz_senior_noto

Syrakuzy zachwyciły nas nowo otwartą atrakcją historycznego serca miasta, udostępnionym zwiedzającym terenem starego fortu i średniowiecznym zamkiem Fryderyka II Szwabskiego. Odwiedziliśmy też ogromny rzymski amfiteatr i weszliśmy do ucha Dionizosa.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

teraz_senior_syrakuzy_2Udało nam się dotrzeć do doliny świątyń w pobliżu Agrigento, gdzie niektóre drzewka migdałowe już zaczynały kwitnąć dodając uroku greckim świątyniom, najlepiej zachowanym poza obszarem Grecji.

teraz_senior_agrigento_1

teraz_senior_agrigentoMimo, iż w drodze do Palermo okazało się, że w górach spadł śnieg i odwołano wszystkie pociągi oraz autobusy dojechaliśmy – z niewielkim poślizgiem – na północny kraniec wyspy. A tam czekało na nas miasto nieco podobne do Neapolu: zaniedbane i chaotyczne, a jednak rzucające na kolana. Takich mozaik nie zobaczy się nigdzie indziej. Katedra w pobliskim Monreale utwierdziła nas w tym przekonaniu.

teraz_senior_monreale

teraz_senior_mortadateraz_senior_capella_palatina_1Nie można też nie wspomnieć o wizycie w słynnych katakumbach kapucynów, kryjących 8000 zabalsamowanych zwłok mieszkańców miasta oraz koncercie noworocznym w największym teatrze operowym Włoch – Teatro Massimo.

teraz_senior_teatro_massimo

Jedliśmy pyszne makarony, pizze i canolli (kruche rurki nadziewane ricottą), ale mówiąc o Sycylii grzechem by było pominąć milczeniem trzy perełki tamtejszej kuchni, których smak pozostanie nam w ustach na długo, a były to: miecznik (ogromna, przepyszna ryba o imponującym „dziobie”, arancini (ryżowe kule nadziewane mięsem, groszkiem i mozarellą smażone w głębokim tłuszczu) oraz frutti di martorana (marcepanowe owoce do złudzenia przypominające te prawdziwe). Warto pojechać na Sycylię by ich spróbować! 🙂

teraz_senior_slodycze

3 odpowiedzi do artykułu “Boże Narodzenie po sycylijsku

  1. Barbara Schulz

    Ciekawa relacja! Dziś” odkryłam” sENIORA. Pomyślałam ileż kosztowało Boże Narodzenie po sycylijsku? Proszę o informację!

    1. Teraz Senior Autor

      Mniej niż się mogłoby Pani wydawać. Nocujemy w małych hotelikach, jeździmy pociągami i autobusami, a jemy w tanich knajpkach. Oto sekret! Seniorzy nie narzekają. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *