Kenia

Każdy z pewnością nie raz oglądał w telewizji Wielką Migrację zwierząt afrykańskich. Jednak fotel w pokoju jadalnym to zupełnie coś innego niż siedzenie w wozie terenowym. Zdecydowaliśmy się więc zamienić pilota na aparat fotograficzny i na własne oczy sprawdzić jak to jest być na safari. Decyzja była tym łatwiejsza, że u nas środek zimy, a tam… lato! No i było jak w filmie: noclegi pod moskitierami, nocne odgłosy buszu, nieznane smaki i aromaty potraw, tysiące zwierząt wokół nas. Udało nam się zobaczyć całą Wielką Piątkę Afryki, tj. słonie, lwy, bawoły, nosorożce a nawet lamparta.

teraz_senior_kenia_6_

Wokół: żyrafy, krokodyle, hipopotamy, zebry, strusie, antylopy, szakale, hieny i małpy w ilościach nieprzebranych, podobnie jak zwierzęta, których nazw – aż wstyd się przyznać – nie zapamiętaliśmy. No i jeszcze baobaby, termitiery, majestatyczne Kilimandżaro… Wszystko to razem było jak cudny sen.

teraz_senior_kenia_1_

A później był odpoczynek na piaszczystym brzegu Oceanu Indyjskiego (co za owoce morza!) i wizyta w jednym z najstarszych miast cywilizacji suahili – uroczym Lamu (co za soki!). Z perspektywy Polski Czarny Ląd kojarzył się nam z nieprzewidywalnością i niebezpieczeństwami, a na miejscu okazał się przyjazny i hojny.

teraz_senior_kenia_5_

Kenia na zawsze pozostanie w naszych wspomnieniach krajem niezwykłych spektakli przyrody, a słowa „jumbo” („dzień dobry” ) oraz „karibu” („witamy”)  czy „hakuna matata” (nie ma problemu) jeszcze długo dźwięczeć będą w naszych uszach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *