Portugalia

 

Jedni pieką mazurki, a potem nie mogą wstać od stołu. Są i tacy, którzy byli gotowi spędzić Wielkanoc w Portugalii. Tym bardziej, że na początku kwietnia wiosna na Półwyspie Iberyjskim już trwa. A w Polsce różnie to bywa, prawda? Owszem, 5 dni to niewiele, ale wystarczająco dużo, by przekonać się czy magia tego kraju działa na wszystkich, czy tylko na niektórych. Zaczęliśmy od Lizbony, jej barokowego centrum, wysokiej, średniowiecznej Alfamy z górującym nad nią zamkiem oraz licznymi punktami widokowymi.

teraz_senior_lizbona_1_

Zrobiliśmy sobie wypad słynnym tramwajem do pobliskiego Belem, skąd świat odkrywać wypłynął Vasco da Gama. Trzeba było wejść do zapierającego dech klasztoru Hieronimitów oraz zjeść słynną babeczkę posypaną cynamonem… Tego smaku do dziś nie możemy zapomnieć. Tak jak i niebieskich kafelków tak typowych dla tego kraju.

teraz_senior_lizbona_3_

Zupełnie inny charakter ma Porto, w którym też spędziliśmy trochę czasu. Poza spacerem po średniowiecznych zaułkach miasta, po jego słynnych mostach musieliśmy przecież i pokosztować słynnego porto w szacownych piwnicach na przeciwległym, uroczo romantycznym brzegu Duero. Oba miasta urzekły nas. Żyje się w nich wolniej, je się radośniej, częściej się uśmiecha… „A jak jest na prowincji”? – ktoś z naszych Seniorów zapytał. Dobre pytanie! Inspirujące. 🙂

teraz_senior_lizbona_4_

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *