Uwaga na nowalijki!

Im bardziej niepozorne, tym lepiej – to hasło powinno nam przyświecać podczas zakupów długo wyczekiwanych nowalijek. Zbyt efektowna prezencja rzodkiewki czy pomidora może oznaczać, że pochodzą z importu lub zostały nafaszerowane środkami chemicznymi, które mogą mieć negatywny wpływ na nasze zdrowie. Na co jeszcze zwracać uwagę wybierając młode warzywa?

Jak co roku z radością witamy wiosnę. Jej nadejście widać też na targowiskach. Stragany ożywiły się i zapełniły dorodnymi warzywami. Nie ulega wątpliwości, że o tej porze roku nasz organizm potrzebuje szczególnie dużej dawki witamin i związków mineralnych, których dostarczają młode warzywa. Jednak często kryją się w nich także substancje niepożądane.

Pojawiające się wczesną wiosną warzywa pochodzą z dwóch źródeł. Pierwszy to import z krajów o łagodnym klimacie: Hiszpanii, Izraela, Cypru czy Maroka, drugi – polskie szklarnie.
teraz_senior_pomidor_W uprawie pomidorów czy ogórków pod folią Polska przoduje w Unii Europejskiej. Warzywa dojrzewające bez dostępu światła słonecznego są jednak mniej smaczne i aromatyczne niż te rosnące w gruncie. Są też uboższe w witaminy. Producenci lubią na wiosnę przyspieszać proces dojrzewania warzyw, umieszczając je w komorze wypełnionej etylenem, co pozbawia je wartości odżywczych.

Prawdziwym problemem szklarniowych nowalijek jest nagromadzenie azotanów, pochodzących ze sztucznych nawozów, którymi intensywnie wzbogaca się glebę pod uprawę warzyw. Spożywając nowalijki wchłaniamy szkodliwe azotyny, ale też kadm i ołów powodujące dolegliwości żołądkowe, zaburzenia rytmu serca, i prawdopodobnie nowotwory.

Warzywa importowane teoretycznie mają lepsze warunki rozwoju i dojrzewania. Jednak w praktyce ich smak zdecydowanie odbiega od krajowych pomidorów czy ogórków. To za sprawą środków konserwujących, które pomagają zachować świeżość produktów podczas transportu z odległych krajów.

Nie ma wątpliwości, że najlepiej kupować nowalijki pochodzące z pewnych źródeł, najlepiej upraw ekologicznych. Jednak nie każdy ma taką możliwość. Czy w związku z tym całkowicie zrezygnować z jedzenia młodych warzyw? Oczywiście nie. Liść sałaty do kanapki czy kilka plasterków pomidora na śniadanie na pewno nie zrujnuje naszego zdrowia. Podczas zakupów warto jednak uważnie przyglądać się produktom, których wygląd może często zdradzać zawartość chemikaliów.

Szkodliwe substancje w największym stopniu kumulują: sałata, rzodkiewka, szczypiorek oraz szpinak. Wybierając rzodkiewki unikajmy nadmiernie wyrośniętych okazów, których gabaryty świadczą o sztucznym „wspomaganiu”. Innym dowodem na potraktowanie azotanem są zżółknięte liście. Podobnie, nie kupujmy pożółkłego szczypiorku. Jeśli jest on sprzedawany razem z dymką, sprawdźmy, czy nie jest ona zbyt miękka, czy nie nadgniwa.

W przypadku sałaty warto spojrzeć na jej spód – nadmiar azotanów gromadzi się zazwyczaj w korzeniach, dlatego powodem do niepokoju powinien stać się jej pożółkły głąb. Nigdy nie powinniśmy też zjadać wierzchnich liści sałaty.

Mniej chemikaliów kumuluje się np. w ogórkach, ale nie należy kupować tych ciasno zawiniętych w folię – pod wpływem ciepła azotany szybciej przekształcają się w szkodliwe azotyny. Folia utrudnia oddychanie, więc tym samym przyspieszysz gnicie.
teraz_senior_ogorek_Wybierając młode ziemniaki zwróćmy uwagę, czy nie mają zielonych przebarwień, świadczących o obecności solaniny – bardzo niebezpiecznego związku chemicznego, który może być przyczyną naszych zatruć pokarmowych i podrażnień błony śluzowej.

Nowalijki wymagają również odpowiedniego traktowania w kuchni. Przechowujmy je w chłodzie i odpowiednich pojemnikach czy koszykach dopuszczających świeże powietrze, a przed spożyciem dokładnie umyjmy. Sałatę, rzodkiewkę i marchewkę dobrze jest zanurzyć w zimnej wodzie nawet na kilka minut.

Czy młode warzywa powinniśmy obierać? Zdania specjalistów są podzielone – jedni podkreślają, że pod skórką gromadzi się najwięcej cennych substancji odżywczych, zdaniem innych tam kumulują się także chemikalia.

Osoby, które obawiają się niekorzystnych składników nowalijek i wolą poczekać na pojawienie się warzyw gruntowych, mogą zapewnić sobie dopływ witamin dzięki domowej uprawie niektórych smakołyków, np. natki pietruszki, szczypiorku czy rzeżuchy
Prawdziwą bombą witaminową są również łatwe w uprawie kiełki: brokułu, słonecznika, rzodkiewki, fasoli Mung albo soczewicy.
Na podstawie:

http://kuchnia.wp.pl/kat,1037879,title,Uwaga-na-nowalijki,wid,16492450,wiadomosc.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *